- Naród wybrał. Najwyższy suweren podjął decyzję w sprawie przyszłości państwa i mojej służby na rzecz ojczyzny. Wszystkim dziękuję za udział w wyborach, dziękuję też moim rywalom - mówił prezydent–elekt Bronisław Komorowski podczas wręczenia uchwały o wyborze na urząd prezydenta RP na Zamku Królewskim. Jego główny rywal – Jarosław Kaczyński z PiS został zaproszony na uroczystość, ale nie przyszedł.
W południe w Zamku Królewskim w Warszawie rozpoczęła się uroczystość wręczenia Bronisławowi Komorowskiemu uchwały Państwowej Komisji Wyborczej o wyborze na prezydenta RP. Bronisław Komorowski mówił ze wzruszeniem:
- Naród wybrał. Najwyższy suweren podjął decyzję w sprawie mojej służby na rzecz ojczyzny i państwa polskiego.
Bronisław Komorowski dziękując obywatelom za udział w wyborach, podziękował również swoim konkurentom: "Chciałem podziękować im za dobrą walkę, za to, że wzajemnie mobilizowaliśmy się do myślenia, działania na rzecz polskiej demokracji".
Niestety, w Zamku Królewskim zabrakło na uroczystości Jarosława Kaczyńskiego. Szef PiS ostentacyjnie, mimo zaproszenia, nie przyszedł.
- Dziękuję osobom spoza mojego obozu politycznego, które udzieliły mi poparcia – mówił prezydent-elekt, zaznaczając, że do rangi symbolu urosło to, że otrzymał w kampanii „poparcie dwóch poprzednich prezydentów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego”. Prezydent-elekt dodał, że to go zobowiązuje do tego, by sprawować urząd ponad podziałami: - Moja prezydentura będzie prezydenturą zgody narodowej – zadeklarował Bronisław Komorowski.
Serce zostawiam w Platformie
Bronisław Komorowski mówił, że teraz przyszedł dla niego też czas trudny – rozstania z jego środowiskiem politycznym – Platformą Obywatelską. Mówił:
- Zostawię serce w moim środowisku politycznym, ale rozum i poczucie odpowiedzialności za państwo polskie wymaga tego, aby od dnia dzisiejszego myśleć i działać w kategoriach wykraczających poza granice wyznaczone przynależnością partyjną. Prezydent musi być bezpartyjny. Zamierzam na najbliższym posiedzeniu Sejmu złożyć mandat poselski, a to oznacza również rezygnację z funkcji marszałka Sejmu oraz rezygnację z wypełniania obowiązków głowy państwa.
Donald Tusk: Bronku, panie prezydencie…
Nie mniej wzruszony był premier Donald Tusk, który powiedział podczas uroczystości:
- 20 lat temu cieszyłem się ze zwycięstwa Lecha Wałęsy. Nie przypuszczałem, ze będę musiał czekać całe 20 lat, aby cieszyć się znowu z wyboru prezydenta. (…)Panie prezydencie, drogi Bronisławie, zrobiłeś dla Polski wielką rzecz. Jestem także bardzo przejęty tym prostym, serdecznym hasłem, że zgoda buduje. Obiecuję, panie prezydencie, z całych sił, budowę w zgodzie. Jestem przekonany, że możemy powiedzieć Polakom z najgłębszą wiarą: w zgodzie, w harmonii i z odwagą będziemy budowali – to także chciałem, panie prezydencie, przyrzec. Wszystkiego dobrego!
/www.platforma.org/






